Czy sztuczna opalenizna jest zdrowsza?
Powszechność mody na opalanie przechodzi najśmielsze oczekiwania. Jednym z jej elementów jest popularność opalenizny uzyskanej sztucznie, tzn. w solarium. Solaria szybko podbiły serca klientów z kilku powodów. Poza oczywistym efektem kosmetycznym i estetycznym, wielu z nas docenia pozytywne oddziaływanie na psychikę i samopoczucie.
Kariera sztucznej opalenizny zaczęła się w Europie, gdzie wynaleziono specjalny typ lampy będącej podstawą konstrukcji solarium. Praktyka, dzięki której do opalania zaprzęgnięto promieniowanie ultrafioletowe, została zapoczątkowana w latach 70. w krajach, gdzie deficyt słońca panuje przez większą część roku. Było to na długo przez takim wynalazkiem w USA.
Od tamtej pory przemysł produkcji solariów rozwinął się najbardziej właśnie w Stanach Zjednoczonych. Zgodnie z pobieżnymi szacunkami wartość całej branży opiewa na około 5 miliardów dolarów, a 28 milionów amerykańskich rodzin posiada własne solarium. Oprócz tego istnieje ponad 25.000 specjalistycznych salonów wykorzystujących sprzęt tego typu.
Jednym z najpopularniejszych urządzeń do opalania jest tzw. łóżko muszelkowe. Osoba spragniona słonecznych promieni układa się w pozycji leżącej, a lampy umieszczone są dookoła jej ciała za plastikową przesłoną. I choć takie wynalazki spełniają przypisane im normy, to sztuczne opalanie – a zwłaszcza nadmierne – może być niebezpieczne dla zdrowia. Mimo to, szczególnie młode kobiety, w pogoni za pięknem bez umiaru poddają się tego typu zabiegom, wychodząc być może z założenia, że na efekty starzenia i raka skóry mają jeszcze wystarczająco dużo czasu przed sobą. W sukurs przychodzi bezkrytyczny odbiór społeczny.
Opalenizna jest niczym innym jak dodatkowym pigmentem (barwnikiem) wyprodukowanym przez organizm dla ochrony przez ultrafioletowym promieniowaniem. Zmuszanie komórek skóry do nieuzasadnionej aktywności z tego powodu może powodować nie tylko raka, ale także przedwczesne starzenie się naszej zewnętrznej powłoki, oparzenia, a także uszkodzenia wzroku. Nawet sama branża solariów przyznaje się do ryzyka, jakie powoduje dla odbiorców.
Jednak przedstawiciele producentów tych urządzeń zaprzeczają jakoby czerniak albo rak skóry miał coś wspólnego z długotrwałą ekspozycją na to sztuczne słońce, a nawet podkreślają że jest to bezpieczniejszy sposób uzyskania pięknej i zdrowej opalenizny. Ponadto według nich nie ma różnicy między serią małych dawek UV na słońcu, a kilkoma dużymi porcjami promieniowania pod lampą w solarium. Mimo to lepiej zachować rozsądek.
Lepiej bowiem unikać każdego ryzyka raka skóry.
Korzystając z solarium stosuj się do następujących wskazówek:
- Ograniczaj czas naświetlań do minimum niezbędnego do uzyskania pożądanego efektu. Zawsze konsultuj z pracownikami salonu dawki odpowiednie do wieku i cery.
- Chroń oczy używając gogli pod nasłoneczniającą lampą. Upewnij się, że dokładnie przylegają i czy są odpowiednio wysterylizowane. Zapytaj o to pracownika salonu.
Nie zapomnij o swojej karcie zdrowia i ewentualnej historii choroby. Bezwzględnie unikaj sztucznego opalania kiedy właśnie podlegasz kuracji przeciw toczniowi lub cukrzycy. Warto też poinformować pracownika salonu, jeśli przyjmujesz leki antyhistaminowe, środki uspokajające czy antykoncepcyjne.
